|
- Chcemy przestrzec
dzieciaki i uczulić na niebezpieczeństwa, jakie im grożą - mówi
Bogumiła Kłopotek-Malinowska, która wraz z Elżbietą Wiśniewską kieruje
"Odoriko". Przygotowały spektakl, znalazły sponsorów,
opracowały choreografię.
Na scenie pojawia się ponad 120 dzieci od czterech do trzynastu
lat. Tańczą do muzyki skomponowanej przez Monikę Wendorff i Szymona
Janikowskiego, w której pobrzmiewają elementy celtyckie i tureckie,
hip-hop oraz klasyka. Nawet najmłodsze dzieci wchodząc na scenę
dobrze wiedzą, co należy zrobić. Stonoga idzie (prawie) równo noga
w nogę, a szaraki biją łapkami o łapki. Bardzo ładna jest też scenografia
Agnieszki Podkówki; w lesie jest oczywiście domek z piernika i groźne
stare drzewo, w dali widać wieżowce Manhattanu.
- Czarownica nie jest taka straszna, groźniejsza była w "Królewnie
Śnieżce" - powiedziała rezolutnie pięcioletnia Kaja Malinowska.
Innego zdania był siedmioletni Łukasz Komorowski. Przyszedł do teatru
z babcią.
- Wiem, że nie wolno brać od nikogo żadnych słodyczy, bo tam mogą
być narkotyki - wyjaśniał.
Na pytanie, co to są narkotyki, odpowiedział cytatem z przedstawienia.
- To trujące ciasteczka.
- Taki spektakl to bardzo dobry pomysł. Jestem też zaskoczona poziomem
przedstawienia. Tego nie powstydziłby się żaden profesjonalny teatr
- stwierdziła Maria Komorowska. Najbardziej zachwyceni i podekscytowani
byli rodzice i dziadkowie małych artystów. Spektakl kosztował 250
tyś. zł. Tylko niewielką część pieniędzy udało się zdobyć od sponsorów.
Organizatorzy liczą jednak, że po tak ciepłym przyjęciu znajdą się
pieniądze na kolejne przedstawienia.
- Mam nadzieję, że ten spektakl uda nam się pokazać kilka razy po
wakacjach. Będziemy pukać do wszystkich drzwi - powiedziała nam
Elżbieta Wiśniewska.
Patronat medialny nad imprezą objęły "Gazeta Wyborcza",
Radio Classic i Telewizja Toya.
|